strona główna

 

     

     szkoła

     

     położenie

     historia

     w budynku

     dokumenty

 

     

     dzieciaki

 

     klasy

     absolwenci

     samorząd

     po lekcjach

     wydarzenia

     osiągnięcia

     testy po VI klasie

 

    

     nauczyciele

 

     who is who

     publikacje

     scenariusze

     konspekty

 

     

     rodzice

 

     wiadomości

     Rada Rodziców

     

     

     różności

 

     plan lekcji

     kalendarz

     humor

     gry

     życzenia

     piszą o nas

     nasz adoptowany pies

     sponsorzy

 

    

     galerie zdjęć

 

     Teatr Maska

     Koło Plastyczne

     ZHP

     wycieczki i kolonie

 

 


 

 

Współpraca z rodzicami. Czy jest inna

 

 alternatywa wychowawcza dla edukacji? 

 

 

Autor:

Krzysztof Durnaś

 

Tak. Jest inna alternatywa wychowawcza dla edukacji rozumianej w tradycyjnym ujęciu, do  edukacji szkolnej. Taką alternatywą jest „edukacja domowa”. „Edukacja domowa to odmiana kształcenia, w której rodzice przejmują od czynników społecznych całkowitą za edukację odpowiedzialność, stając się w obrębie rodzinnego domu „nauczycielami” dla własnych dzieci. To klasyczne wyobrażenie jest oczywiście modyfikowane przez realia. I tak, w edukacji domowej biorą udział osoby spoza małej rodziny, np. wynajęci nauczyciele, a dokonuje się ona także i w innych przestrzeniach: muzeów, ośrodków kultury, siedzib młodzieżowych organizacji, klubów sportowych, miejsc kultu religijnego, itp.”1            

Niestety jest to jeszcze zjawisko mało powszechne i praktycznie nieznane w Polsce. Nie marginalizując i nie umniejszając znaczeniu tak rozumianej alternatywy w procesie wychowawczym, pragnę jednak przewrotnie wrócić do tradycji, szukając w niej alternatywnych rozwiązań, podobnie jak w edukacji domowej, z rodzicami w roli głównej. I już zaraz pojawia się nam bardzo ciekawe rozwiązanie alternatywne. Istnieje jeszcze jedna koncepcja, promowana swego czasu przez Ministra Edukacji Narodowej Jerzego Wiatra, cytuję jego wypowiedź na podstawie książki J. Szpeta : „Dopóki będę ministrem edukacji, nie zgodzę się na to, by rodzice decydowali o tym, jak uczy i wychowuje szkoła.”2  

W tym miejscu pozostawiam tę wypowiedź bez komentarza i całkowicie ją ignoruję. 

Zapytam tylko: czy to jest alternatywa? Jeżeli poruszamy zagadnienia dotyczące pedagogiki alternatywnej, to nie można pominąć w tym dyskursie jednego z najważniejszych ogniw, jednego z podmiotów, każdego procesu pedagogicznego czyli rodziców. Na początku pragnę zaznaczyć, że niniejsze uwagi nie są wynikiem wnikliwych badań nad literaturą przedmiotu, ale syntezą obserwacji, często ukrytych, oraz rozmów z rodzicami i nauczycielami różnych poziomów edukacji w wielu miejscowościach Polski oraz na Białorusi i Krymie. 

 

Rodzic – „wychowawca alternatywny” 

 

Rodzic niejako z natury, z racji pełnienia swych rodzicielskich obowiązków sam jest pedagogiem. 

Pierwszym pedagogiem dla swojego dziecka. Dobitnie wskazuje na ten aspekt rodzicielstwa Ojciec Święty Jan Paweł II. Papież – pedagog i myśliciel. 3 Ten obowiązek „rodzica nauczyciela” nie kończy się w chwili posłania dziecka do szkoły. Można powiedzieć, że w tym momencie rodzic w sposób szczególny staje się „pedagogiem alternatywnym”, szczególnie w latach wczesnego dzieciństwa, kiedy to on decyduje o wyborze szkoły. Taką decyzje, zupełnie autonomiczną i wolną pozostawia mu prawodawstwo, zarówno Polskie 4 jak i dokumenty międzynarodowe.5 Pozostawiając rodzicowi prawo wyboru szkoły, formy kształcenia, można mówić o poczuciu „wysublimowanej” – tak ją nazwę, alternatywności, gdy rodzic w pełni świadomie dokonuje wyboru konkretnej szkoły – innej niż szkoła tradycyjna. Czuje potrzebę tak rozumianej „innej edukacji” małego człowieka. Można też mówić o postawie „alternatywności codziennej, zwykłej”, takiej, w której rodzic nie wybiera odmiennego od tradycyjnego modelu kształcenia, ale nie ucieka od możliwości dokonywania wyborów podejmując odpowiedzialność za szkołę swojego dziecka i stając się na równi z dzieckiem i nauczycielem, uczestnikiem jej życia i jej twórcą. Może wielu uzna tak pojętą alternatywę za zbyt mało alternatywną, ale przecież nie sposób nie dostrzec, że szkoła, w której funkcjonują rodzice np. w Radzie Rodziców, czy Radzie Szkoły jest inna. Niestety to smutny wniosek, ale to, co powinno być normą w społeczeństwie obywatelskim, czyli szkoła uspołeczniona, nosi jeszcze cały czas znamiona oryginalności, nowatorstwa i działania „alternatywnego”. A przecież właśnie współpraca rodzica i szkoły powinna stawać się płaszczyzną poszukiwania alternatyw. Poza tym, rodzic aktywnie obecny w szkole powoduje już samą swoją osobą jej alternatywność i niepowtarzalność, w stosunku do innych szkół, szczególnie tych, zamkniętych na rodzica, albo ograniczających jego rolę. 

 

Trójkąt Bermudzki. W poszukiwaniu zaginionych relacji. 

 

Relacja między rodzicem – uczniem – nauczycielem często kojarzy mi się z tajemniczym zjawiskiem Trójkąta Bermudzkiego. W wielu przypadkach, w wielu szkołach, obszar powstały miedzy wierzchołkami triady: uczeń – nauczyciel – rodzic, wypełnia pustka. Tajemnicza przestrzeń, w której giną przede wszystkim relacje, będące jednym z najważniejszych elementów procesu edukacji i wychowania. O ile, jeszcze dosyć często podejmuje się dyskusje na temat uzdrowienia, odnowienia czy poszukiwania innych alternatywnych form relacji nauczyciel – uczeń, o tyle relacje z rodzicami zostają zepchnięte do niebytu, uznawane często za marginalne i drugorzędne. Czynimy tak, często nie zdając sobie sprawy jak to jest, jak jest „źle”, gdy relacji tych nie ma. Gdy rodzic w szkole jest niemile widziany, jego obecność zostaje sprowadzona do fizycznego odmeldowania się w terminie i sali wyznaczonej w grafiku lub dokonaniu wpłat określonych składek. W czasie prowadzonych na terenie całego kraju zajęć warsztatowych dla nauczycieli, zatytułowanych Współpracy z rodzicami miałem możliwość porównania obecnego stanu stosunków panujących w szkole z realiami szkół na Białorusi i na Krymie, gdzie realizowany był przez Centrum Kształcenia liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe projekt Innowator.6 

Już sama nazwa projektu jest zaproszeniem do wprowadzania innowacji, zmian, szukania alternatyw. W takim duchu zostały zaprezentowane innowacyjne formy współpracy rodziców i szkoły, wypracowane przez polskich nauczycieli w trakcie prowadzonych przeze mnie szkoleń. Znajdując się w szkołach, które w swym działaniu przypominają dobrze znane nam z przeszłości realia, szkoły „mało alternatywnej”, o jasno określonym, jedynie słusznym kierunku socjalistycznej pedagogiki - dobitniej rozumie się jakim dobrodziejstwem jest szkoła uspołeczniona.7 Jednocześnie takie okoliczności stają się sposobnością do swoistego rachunku sumienia i postawienia sobie pytania jak możliwości, które zostały stworzone 

po roku 1989 8 i wyniku ostatniej reformy edukacji w Polsce 9 są wykorzystywane. Na ile rodzic jest partnerem nauczyciela? Na ile nauczyciel jest partnerem rodzica? 

 

Kim jesteś rodzicu? 

 

Słownik języka polskiego w następujący sposób definiuje pojęcie „partner”: „ to inaczej towarzysz, wspólnik, współuczestnik: gry, zabawy, rozmowy, współżycia małżeńskiego, spółki handlowej”10

W zaprezentowanej definicji pojęcia partner na pierwszy plan wysuwa się pojęcie współuczestnik. W odniesieniu do relacji nauczyciel – uczeń, Mieczysław Sawicki w swojej książce Rozważania o szkole pisze o niej w następujący sposób: „Istotą partnerstwa jest równość lub równorzędność podmiotów określanych jako „partnerzy”. W partnerstwie wszelkie relacje musza być symetryczne, w przeciwnym razie jeden z partnerów staje się przedmiotem dla drugiego, jest manipulowany przez drugiego. Partnerstwo to współ – bycie czyli udział każdego z partnerów w byciu drugiego na zasadzie równorzędności.”11 Wydaje mi się, że tak pojętą istotę partnerstwa można analogicznie przetransponować do relacji nauczyciel – rodzic, rodzic - nauczyciel. Może nawet bardziej w tej relacji jej zasadnicza treść zostanie wypełniona.12 Skoro określamy relacje szkolne jako „partnerskie”, to nie sposób nie zwrócić uwagi na przeciwległy biegun, którym jest wrogość.13 Nie lubię tego określenia. Moje doświadczenia wskazują, że prawdziwych „szkolnych wrogów” jest niewielu. A jeżeli już są, to zdecydowanie eksponują swoje poglądy. 

Dla własnego użytku w czasie zajęć z nauczycielami stosuje inną klasyfikację: 

a) rodzic – zawsze aktywny i stający w postawie gotowości współpracy – partner. 

b) rodzic – zawsze stający przeciwko nam, aktywny w swojej postawie wrogości. 

c) rodzic – obojętny, zawsze bierny, nie podejmujący inicjatywy

 „Praca z rodzicami może być ciężka i czasami wyczerpująca... Do niektórych rodziców nie uda się nigdy dotrzeć. Innych zaś, mimo usilnych starań nigdy nie przekonamy.”14 To właśnie ta ostatnia wymieniona wyżej grupa rodziców jest i powinna stawać się przedmiotem naszej aktywności i poszukiwania alternatywnych rozwiązań, które pozwoliłby przełamywać obojętność. Warto podkreślić, że jest to chyba największa z tych trzech grup. Taką klasyfikację mogę przyj±ć zarówno w odniesieniu do szkół w Polsce, jak i do szkół na Białorusi i Krymie. Nie zapominajmy jednak, że proces uspołeczniania naszych szkół trwa znacznie dłużej. „Od strony prawnej reforma dała szkołom dużo autonomii, wolności, możliwości kreowania jak najlepszego wizerunku, wypracowania ciekawych relacji

 między domem, szkoła [zaznaczenie K.D.] a środowiskiem lokalnym.”15 

 

Gdzie tkwi problem? 

 

Poszukując przyczyn niepowodzeń i trudności we współpracy należy wskazać na kilka aspektów takiej sytuacji. Moje doświadczenia wskazują na długą listę trudności, które wymieniają i nauczyciele i rodzice.

 Można jednak grupując je wymienić kilka podstawowych 

1. Brak tradycji „partnerstwa” w relacjach szkolnych. Niestety nie ma w Polsce, podobnie zresztą w innych krajach bloku wschodniego, tradycji współpracy szkoły i rodziny. O takich tradycjach, swego rodzaju „kulturze obecności” w szkole, która wyraża się spontanicznością, chęcią działania, pomysłowością, pisze Irena Dzierzgowska, w swoim poradniku: Rodzice w szkole, szczególnie podkreślając tam, tak zwane „przykłady dobrej praktyki”16. Cieszy fakt, że wśród wzorów do naśladowania pojawiają się już przykłady ze szkół polskich. Ten brak tradycji jest dostrzegany zarówno przez nauczycieli jak i rodziców. „Doświadczenia wskazują, że aby takie przekształcenia [chodzi o uspołecznienie szkoły – przypis K.D] przyniosły sukces, muszą dotyczyć nie tylko makrosystemu (zmiany ogólnokrajowe), ale przede wszystkim mikrosystemu (zmiany wewnątrzszkolne). Warunkiem powstania i rozwoju tych innowacji jest aktywność szkół, umiejętność podejmowania przez nauczycieli działań zmieniających szkołę od wewnątrz.”17 Należy jednak uważać, aby nie przesunąć akcentów w skrajnie przeciwnym kierunku – szkoły jako produktu rynkowego. Często dziś stosuje się terminologie rynkową, szkoła staje się produktem, a rodzic klientem.18 Takie traktowanie z wyjątkiem perspektywy ekonomicznej, nie sprawdza się w szkole, która ze swej natury jest dynamiczna i nie da się sklasyfikować w sztywne ramy tabliczki znamionowej. Tak pojęta obecność rodziców w szkole – nie przynosi dobrych owoców, raczej szkodzi. 

2. Wzajemne deprecjonowanie roli i zadań wychowawczych. Brak współpracy często prowadzi do wzajemnego oskarżania się rodziców i nauczycieli. Rodzi konflikt i wzajemne podważanie kompetencji.

„Konflikt szkoła - rodzice to istny dopust Boży dla szkoły i dzieci. Kiedy i one stają się stroną konfliktu, a dorosłym nie zawsze starcza rozumu, aby do tego nie dopuścić - kończy się autorytet szkoły, dyrektora i nauczycieli, a także rodziców. Szkody moralne są ogromne, nieraz trudne do nadrobienia.”19 Tradycja szkoły komunistycznej skrzętnie korzystała z dobrodziejstw tak rozumianego konfliktu. Niejako samoczynnie rozwiązywał on problem rodziców aktywnych, chcących decydować o szkole i w szkole. 

3. Brak odpowiedniego „miejsca” i „klimatu” spotkania. „Architektura większości szkół nie przewiduje miejsca dla rodziców. Sale lekcyjne i korytarze są dla uczniów i nauczycieli, pokój nauczycielski jest dla pedagogów, a dla rodziców nie ma miejsca. Do niektórych szkół nie mogą nawet wejść bez pozwolenia personelu lub pracownika ochrony. Gdy przychodzą na wywiadówki, zasiadają w ciasnych ławeczkach lub na zbyt niskich krzesełkach, co sprawia, że czują się nie na swoim miejscu [podkreślenie – K.D.].”20 

Tak zorganizowana przestrzeń szkoły 21 blokuje możliwość podejmowania alternatywnych rozwiązań. Należy jednak dostrzec, że wielu nauczycieli próbuje na własną rękę przełamywać możliwe bariery i opory architektoniczne. Nawet zwykłe przestawienie ławek, lub całkowite wyniesienie ich z sali na czas spotkania, stwarza sytuację alternatywną. Doświadczenia z pracy wielu wychowawców klas, mogą być tego przykładem. Rodzicom często przyzwyczajonym do tradycyjnego modelu wywiadówki, w trakcie której podziwiają plecy siedzącego przed nimi innego rodzica, trudno jest przełamać się w pierwszej chwili. Jednak kolejne spotkania zmieniają to nastawienie, często bardzo pozytywnie. 

4. Brak wspólnie wypracowanej perspektywy pracy. Taki stan często rodzi później różnice w pojmowaniu procesu dydaktycznego. Inaczej widzą ten proces nauczyciele, inne oczekiwania mają rodzice. Podobnie kształtują się poglądy dotyczące sposobów utrzymywania dyscypliny. Tutaj nieoceniona staje się rola rodziców, reprezentujących całą społeczność rodzicielską w Radzie Szkoły. Ustawa o systemie oświaty wyraźnie mówi, że Rada Szkoły nie tylko opiniuje to, co powstaje często w zaciszu gabinetów i pokojów nauczycielskich, ale ma realny wpływ na kształtowanie dokumentów wewnątrzszkolnych, w których ta perspektywa wychowawcza, wizja szkoły, sylwetka absolwenta jest określona. Dopóki będzie to wizja tylko dyrektora i rady pedagogicznej, dopóty nie będzie perspektywy wychowawczej. 

5. Przenoszenie negatywnych doświadczeń z własnego dzieciństwa i porównywanie pedagogów. Zarówno nauczyciele jak i rodzice, często nie potrafią nazwać powodów wzajemnej niechęci. Bariery, które się tworzą nie są powodowane świadomie przez żadną ze stron. Nie widać żadnych konkretnych powodów braku porozumienia, a jednak współpraca się nie układa. Pytani o taki stan rzeczy rodzice tłumaczą, że nieświadomie przenoszą cechy i zachowania, szczególnie te złe, innych pedagogów, niesłusznie przypisując je pozostałym. Jest to najlepszy przykład, jak mocno można zranić relację nauczyciel – uczeń i jak długo pozostają konsekwencje takich działań. 

 

Jak zmieniać rzeczywistość? 

 

Budowanie relacji rodzice–szkoła, a w dalszej perspektywie, mam tu na myśli etap edukacji gimnazjalnej czy ponadgimnazjalnej, także relację rodzic-uczeń-nauczyciel, powinno odbywać się w kilku płaszczyznach. Tej ponadszkolnej oraz tej wewnątrzszkolnej. Płaszczyzny te przenikają się wzajemnie. Dobrze, gdy wzajemne relacje zbudowane s± na jasno określonych i akceptowanych przez obie strony zasady. Powinny one zagwarantować wielokanałowość przepływu informacji, pozytywną motywację 

i równorzędność w prawach i obowiązkach każdej ze stron, wzajemny szacunek, akceptację uznawanych wartości przyjętych w wychowaniu. Niezbędne jest szczególne zwrócenie uwagi na wzmacnianie pozycji istniejących organów uspołeczniających oświatę, między innymi Rad Szkół, eksponowanie pozytywnych działań i efektów ich pracy, tak aby wywoływać chęć zaistnienia ich w innych szkołach. „Szkoła nie jest własnością państwa, partii, ale własnością społeczną, narodową.”22 Warto dzielić się doświadczeniem swojej pracy, na poziomie ponadszkolnym. Należy jednak zastanowić się jak z tych doświadczeń mądrze skorzystać i jak podzielić się kompetencjami i odpowiedzialnością.23 To nauczyciele są gospodarzami w

 szkole, przynajmniej jeżeli chodzi o miejsce, dlatego to do nich należy inicjatywa podejmowania dialogu. „To im rodzice powierzają swoje dzieci i od nich oczekują inicjatywy.”24 Nie bez znaczenia jest też opracowywanie specjalnych programów integrujących partnerów życia szkolnego. Nauczyciel „bez współpracy z rodzicami nie będzie miał wpływu na rozwój osobowości i psychiki ucznia. Jego rola będzie się sprowadzała do bycia nauczycielem-funkcjonariuszem; przekaże wiedzę programową, wyegzekwuje ją najczęściej udowadniając, że uczeń nie umie i potwierdzi zdanie o sobie, że powinien zmienić zawód.”25 Taki nauczyciel nie będzie w stanie stworzyć alternatywy, jego relacje z rodzicami pozostaną w układzie ja (szkoła) – ty. Nie będzie w niej relacji – my. MY dla wspólnego dobra, którym jest dziecko. Kultura uczestnictwa wyznacza obecnie faktyczny poziom demokracji w szkole, wymaga to wspólnego zaangażowania się w proces doskonalenia. Dobrym i bardzo pozytywnym zjawiskiem 

jest uczestnictwo w szkoleniach wspólnie nauczycieli i rodziców. Nie jest to dziś zjawisko sporadyczne, w odwiedzanych przeze mnie szkołach nauczyciele i dyrektorzy dostrzegają taką potrzebę, dopytując o takie szkolenia. Szczególnie doświadczyć tego można w szkołach krajów byłego bloku wschodniego. Wydaje się, że forum porozumienia może stać się również wspólnie redagowane pismo, adresowane zarówno do nauczycieli jak i rodziców. Oferowane na rynku pisma dotyczące problemów edukacji najczęściej adresowane są do konkretnego odbiorcy i nie tworzą płaszczyzny dialogu. Tylko jedno, nowopowstałe pismo stawia sobie za cel tworzenie forum wymiany poglądów. „Wymień rację - zmień relacje”, takie hasło pojawiło się w kampanii reklamowej pisma „Ergo”.26 Wiele jest możliwości i form współpracy. Istnieje możliwość, aby każda szkoła współtworzona przez rodziców, nauczycieli i uczniów stawała się niepowtarzalnym, alternatywnym zjawiskiem. Zapewne warto szukać ciekawych, nowatorskich i innowacyjnych pomysłów w świecie pedagogiki, warto podejmować trud konstruowania nowych, alternatywnych rozwiązań i tworzenia pięknych szkół, choćby tylko dla uśmiechu jednego dziecka. Warto jednak także rekonstruować szkołę zepsutą i w niej szukać alternatywy. Z rodzicami w roli głównej. 

      

  • http://www.edukacja.domowa.pl 

  • J. Szpet, Prawa i obowi±zki rodziców w szkole, Poznań1996 

  • Por. Rodzina w nauczaniu Jana Pawła II, WAM, Kraków 1990,

  • Już Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z roku 1997 mówi w artykule 48 „Rodzice maj± prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.” Do tego zapisu odnoszą się przepisy zawarte w Ustawie o Systemie O¶wiaty, oraz rozporządzenia MENiS 

  • Por. Konwencja o Prawach Dziecka; także: Europejska Karta Praw i Obowiązków Rodziców 

  • http://www.arrupe.org/pl/innowator 

  • Zob. B. Sliwerski, Przewodnik dla samorządowych władz oświatowych, dyrektorów szkół, nauczycieli, rodziców i uczniów, Kraków 2002, s.32-33 

  • Zob.: Por. Tamże, s.7 i następne ; także, B. Śliwerski, Edukacja pod prąd, Kraków 2001, s.95-116 

  • Zob. W. Książek, Rzecz o reformie edukacji 1997-2001, Warszawa 2001, s.32 

  • Słownik języka polskiego, red. M. Szymaczak, t.2, PWN, Warszawa 1979, s. 610 

  • M. Sawcki, Rozważania o szkole, Warszawa 2005, s. 63 

  • Por. Katarzyna Kuczera –Wita, Partnerstwo wychowawcy z rodzicami, [w:]Edukacja i Dialog 2003,nr 10, s.35 

  • Por. E. Kosińska, Rodzice a szkoła, Kraków 1999, s.37 

  • Tamśże,s. 44 

  • W. Książek, Rzecz o reformowaniu edukacji czyli...a to Polska właśnie, Żarnowiec – Gdańsk 2005, s.89 Por. 

  • I. Dzierzgowska, Rodzice w szkole. Poradnik dla dyrektorów szkół, nauczycieli i rodziców, Warszawa 2001 

  • A. Nowak, Spotkania z rodzicami. Jak uatrakcyjnić tradycyjną wywiadówkę?, Poznań 2000, s.6 

  • K. Durnaś, Współpraca z rodzicami – post scriptum, [w:] Być dla innych. Biuletyn metodyczny dla nauczycieli, Gdynia, nr2(30), s.42 

  • J. Kropiwnicki, Rodzice – szkołą: trzecia droga? [w:] Nowe w szkole 2000-2001, nr.2

  •  M. Babiuch, Jak współpracować z rodzicami uczniów trudnych?, Warszawa, 2002, s. 11 

  • A. Nalaskowski, Przestrzenie i miejsca szkoły, Kraków 2002

  • B.Sliwerski, Przewodnik dla....,s.11 

  • Zob. J. Kropiwnicki, op.cit., 

  • M.Babiuch, op.cit. s.16 

  • E.Kosińska, op.cit., s.36 

  • Zob. www.ergoforum.pl

 

 Informacja o autorze 

 

mgr Krzysztof Durnaś, nauczyciel szkoły podstawowej w Łodzi, 

Trener Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe w Gdyni, kierownik Biura Centrum Arrupe w Łodzi, interesuje się problematyką dotyczącą uspołeczniania oświaty, miejscem i rolą rodziców w szkole, współautor programu szkoleniowego Współpraca z rodzicami, realizowanego w Polsce, oraz w ramach projektu Innowator na Białorusi i na Krymie, Albanii i Egipcie stale współpracuje z biuletynem metodycznym dla nauczycieli Być dla innych, współredaguje kolumnę adresowaną do rodziców i nauczycieli Okrągły stół w miesięczniku Ergo – forum wychowawców.

 

Tekst zakwalifikowany do opublikowania w „Edukacja alternatywna – dylematy teorii i praktyki”